Archive for Październik 2012

Tajny i fajny zarazem wywiad ze Swiatosławem Florianem Nowickim ….

 Światosławie, jak duży wpływ wywierał na Ciebie Twój ojciec –  http://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Nowicki_(filozof) – czy byłeś „skazany na ateizm”? Czy przechodziłeś tzw. okres buntu w młodości, który zwyczajowo wiąże się z zakwestionowaniem systemu wartości, jaki reprezentują rodzice?

Astrologicznie biorąc, musiał być to wpływ znaczny (jego Słońce w Bliźniętach wypada w moim I domu, mam też ścisłą opozycję Saturna w Lwie w IV domu i Słońca w Wodniku w X domu). Przypuszczam, że wybrałem sobie takiego ojca, żeby skrócić swoją drogę do tego, co stało się głównym wątkiem mojego życia, tzn. do filozofii Hegla. Chodzi o to, że poszedłem, jak ojciec, na studia filozoficzne i nie było z tym żadnego problemu (że to zawód niepraktyczny itp.). Miałem też od razu w domu bibliotekę filozoficzną. Ale na pewno nigdy nie byłem kopią ojca, nigdy też nie uważałem go za swego mistrza. Jego zapędy pedagogiczne wziął na siebie starszy brat, jego ukochaną córeczką była młodsza siostra, ja miałem święty spokój – a przy tym jako ukochany synek mamusi nie miałem deficytu uwagi poświęcanej mi przez ojca, który był dość egocentryczny, zainteresowany głównie sobą. Bojowy ateizm ojca uchronił mnie przed chrztem w niemowlęctwie i przed katechizacją w okresie szkolnym. Jestem więc całkowicie wolny od tego balastu i od katolickich kodów wprowadzonych do podświadomości. Żadnego buntu nie przechodziłem, gdyż po pierwsze nie miałem się przeciw czemu buntować, po drugie okoliczność, że grono przyjaciół z lat szkolnych i studenckich światopoglądowo odbiegało wyraźnie od panującego w domu systemu wartości ojca (mama była światopoglądowo całkowicie indyferentna), nie stanowiła dla nikogo żadnego problemu, a po trzecie wszystko zawsze miało u mnie przebieg łagodny (nie pamiętam, żebym w jakiś widoczny sposób przechodził mutację, nie miałem żadnych trądzików młodzieńczych, a nawet coś w rodzaju procesu indywiduacji, który przechodziłem na przełomie swoich lat trzydziestych i czterdziestych, nie zawierał żadnych dramatycznych zmagań z własnym „cieniem”)..

Czy pamiętasz swoje pierwsze zetknięcie z astrologią? Czym urzekła Cię królowa nauk, a może pojawił się u Ciebie sceptycyzm?

Moim pierwszym zetknięciem z astrologią było chyba to, że siostra przyjaciela, Dominika Książkiewicza, Marytka, która odegrała dużą rolę w moim życiu, znała skądś charakterystyki znaków zodiaku i używała tej wiedzy w rozmowach na temat znajomych i swoich osobistych upodobań co do różnych astrologicznych typów. To było jeszcze w latach sześćdziesiątych/siedemdziesiątych. Sam się zająłem astrologią latem 1984, w wieku 37 i pół roku, kiedy to moja ówczesna żona kupiła mi „Mandalę życia” Weresa i Prinkego. Lektura tej książki wywarła na mnie piorunujące wrażenie i zaraz w ten kanał poszło u mnie bardzo wiele energii umysłowej. Nie musiałem wówczas przezwyciężać sceptycyzmu w odniesieniu do astrologii, gdyż byłem raczej na etapie przezwyciężania swojego dość jeszcze wówczas jednostronnego racjonalizmu. Czym mnie urzekła astrologia? Pewnie tym, że dawała pole do popisu moim spekulatywnym upodobaniom i uruchomiała symboliczną wyobraźnię. Miała cechy podobne do sztuki, pozwalała poruszać się w obrębie konkretnie zakreślonych ram z wystarczającą wolnością duchową. Oczywiście, była też narzędziem do pogłębienia własnej samowiedzy zgodnie z zasadą „poznaj samego siebie”. Miała też walory towarzyskie. Fakt, że ktoś był astrologiem, wzbudzał wówczas widoczne zainteresowanie, zwłaszcza kobiet.

 Co jest największą siłą astrologii?

Siłą astrologii jest bogactwo jej symbolicznego systemu, przewyższające wyraźnie inne systemy psychologiczne. Poza tym czymś jedynym w swoim rodzaju jest właściwa jej możliwość zróżnicowanego odniesienia do każdego indywidualnego przypadku. Każdy ma bowiem indywidualny horoskop, różny od horoskopów innych ludzi. Następnie, astrologia pozwala na dynamiczne podejście do życia, daje możliwość poznawania go jako procesu. Przede wszystkim zaś może być ona kluczem do rozwiązania głównego problemu życia, jakim jest rozpoznanie jego konkretnego sensu.

 Co postrzegasz jako jej słabość?

Słabością astrologii jest to, że jej wartość jest bardzo zależna od kwalifikacji i uzdolnień astrologa. W rękach głupiego astrologa będzie głupia, w rękach mądrego – mądra. Nie ma co się łudzić, że na wszystko są gotowe astrologiczne formułki, które należy po prostu wkuć, a następnie mechanicznie je stosować. Jeżeli miałoby to być ideałem astrologii, to w moim odczuciu byłoby to zarówno poniżej godności astrologa, jak i jego klienta. Jeżeli uznać, że astrologia jest „zaglądaniem Panu Bogu za zasłonkę”, tzn. wdzieraniem się w obszar spraw celowo utajnionych, zgodnie z zasadami gry, jaką jest inkarnacja na Ziemi, to z góry trzeba się zgodzić na to, że astrologia musi mieć określone ograniczenia, w szczególności nie może dawać wiedzy stuprocentowo pewnej. Nie może z tego zasadniczego względu, że symbole astrologiczne są ogólne i wieloznaczne, co nie pozwala na logiczne przejście do jednoznacznego konkretu. Każdy astrolog się skompromituje, jeśli stwierdzi, że potrafi dawać takie jednoznaczne konkrety – tego rodzaju, że król zginie trafiony na turnieju kopią w lewe oko. Astrolog musi sobie zdawać sprawę, że astrologia działa w sposób spektakularny, jeśli rozpatrywać coś ex post. Wtedy wszystko, oczywiście, się zgadza, ale to, co się zdarzyło, jest tylko jedną z możliwych konkretyzacji jakiejś ogólniejszej gwiezdnej kombinacji. Przy badaniu ex post powstaje więc złudzenie ścisłej astrologicznej determinacji, podczas gdy występuje co najwyżej determinacja luźna.
 Od dawna zbierasz sny i interpretujesz je w spektakularny sposób. Służy Ci cały zastęp „śniących, zwłaszcza płci żeńskiej” – w tym moja skromna osoba. A jak jest z Twoim śnieniem? Czy uważasz, że kobiety śnią lepiej?:)

Chyba średnio biorąc kobiety śnią lepiej, są bardziej uzdolnione medialnie itp. Ja nie mam funkcji śnienia szczególnie rozwiniętej. Ale np. mój ojciec miał zawsze bardzo rozbuchane i interesujące życie nocne. Na początku lat dziewięćdziesiątych miał nawet całą serię snów na tematy chińskie – kilkaset, z czego 100 opisał w książce „Las chińskich snów” (niestety, nie wydanej). Natomiast o snach mamy niewiele można powiedzieć. To, że ja zajmuję się głównie snami kobiet, wynika być może z tego, że w ogóle w dziedzinie ezoterycznej współpracuję raczej z kobietami, co jest zapewne związane z tym, że mam Księżyc w Rybach w XI domu (por. http://arnion.bloog.pl/id,330120234,title,Nowil-czyli-tylko-dla-ezoterycznych-astrologow,index.html).
 Wspierasz „Ruch Palikota” (Ezoteryczny Ruch Wsparcia Palikota Tak Zajebisty Że Plebs Nie Ogarnia) – czy miałeś okazję rozmawiać z nim osobiście? Gdybyś mógł być przez chwilę jego politycznym doradcą, jakie sugestie byś sformuował?

Zacząłem na swoim blogu i na facebooku wspierać Ruch Palikota pod wpływem swojego własnego snu, w którym wystąpiła moja była żona, Wanda Nowicka. I to jest dowód na to, że i ja miewam sny. Zinterpretowałem wówczas ten sen jako zapowiedź, że Wanda wejdzie do

Sejmu z drugiego miejsca na liście warszawskiej Ruchu Palikota (http://arnion.bloog.pl/id,330295303,title,Panu-Terlikowskiemu-juz-dziekujemy-to-nie-o-niego-chodzilo,index.html), a żeby dopomóc w sprawdzeniu się tej przepowiedni, prowadziłem agitację w internecie. Osobiście nigdy z Januszem Palikotem nie rozmawiałem. Jakie miałbym ewentualnie dla niego sugestie? Uważam, że jego ruch powinien być otwarty na wszystkie mniejszości, w tym również na niuejdż w szerokim rozumieniu. Jako warszawski Klub Gnosis doświadczaliśmy wsparcia ze strony SLD, a niechęci ze strony PiS-u, PSL-u i PO. Kiedy za sprawą zmiany układu sił w sejmiku mazowieckim wyprosili nas z Mazowieckiego Centrum Kultury i Sztuki, przygarnął nas Krystian Legierski, najpierw do „Le Madame”, a potem do „Ust Mariana”. A w czasie kampani wyborczej jesienią 2011 znakomita większość moich ezoterycznych znajomych z facebooka bez większego namysłu poparła Ruch Palikota. Jako środowisko i również jakiś odłam elektoratu jesteśmy organicznie antykościelni, ale mamy też na ogół jakaś wizję przyszłości i niejedno moglibyśmy podpowiedzieć, bo przecież to i owo wiemy – jako astrologowie, wizjonerzy itp. Przypomnę choćby, że osobiście poinformowałem w 2001 roku Bronisława Komorowskiego, iż zostanie prezydentem (i to przed upływem kadencji poprzednika). Por. Polityka, 41 (2777), 9 października 2010 – „Minister od krzyża”.

 Jesteś specjalistą od Hegla. Jak sądzisz, czy byłby on szczęśliwy, gdyby żył w obecnych czasach, a dokładniej we współczesnej Polsce?

Według Hegla każdy jest dzieckiem swojego czasu. Nasz czas nie jest więc czasem tego Hegla, który wzniósł filozofię europejską na jej szczyty w początkach XIX wieku. Jeżeli Hegel za życia miał przesadne oczekiwania co do recepcji swoich idei przez publiczność, a potem, mimo spektakularnego, światowego sukcesu, jaki odniósł w okresie berlińskim, stwierdzał wielokrotnie z rezygnacją, że nawet profesjonalni recenzenci nie są w stanie zrozumieć jego tekstów, to w naszych czasach, w Polsce, znalazłby się w jeszcze gorszej pod tym względem sytuacji. Hegel w dziedzinie filozoficznej nie ma już więcej nic do powiedzenia. Powiedział mi, że wszystko, co miał do powiedzenia, jest w jego pismach i jest to absolutnie jasne. A jeśli ludzie tego nie rozumieją, to niech idą do innych filozofów albo „zum Teufel”, czyli do diabła. Czyli sądzę, że nie byłby szczęśliwy, żyjąc w dzisiejszej Polsce. Zamiast niego jestem w Polsce ja. I zgadzam się z nim, że wszystko, co trzeba, napisał i że jest to jasne. Ale raczej nikt poza mną się z tym nie zgadza.
 Przygotowujesz nową książkę, zdradzisz szczegóły? Czy jej premierę będziesz „konsultował” z Gwiazdami?

Przygotowuję książkę na temat filozofii Hegla. Jej idea polega na tym, żeby otworzyć oczy czytelnika na to, co jest rzeczywiście napisane w tekstach Hegla. Rzecz bowiem w tym, że czytelnicy Hegla mają w przeważającej większości jakąś umysłową blokadę, która czyni ich na to ślepymi. Wynika to pewnie z faktu, że mają już uprzednio gotowe wyobrażenia na temat tej filozofii na podstawie informacji zaczerpniętych z drugiej lub trzeciej ręki. Niech więc lepiej zaczerpną je z mojej ręki, bo ja potrafię te teksty czytać. No i nie mógłbym spokojnie odejść z tego świata, zabierając swoją wiedzę o filozofii Hegla do grobu. Nie odczuwam potrzeby konsultowania z gwiazdami niczego, co dotyczy Hegla, gdyż zawsze w tym zakresie miałem ze strony tzw. rzeczywistości ułatwienia, podczas gdy na innych frontach – niekoniecznie. Napiszę tę książkę – i tyle. I tak jest ona adresowana do dość wąskiego grona. I do niego trafi, jak sadzę, nawet bez gwiezdnej protekcji.

Reklamy

Orogeneza polityczna – ingres Saturna w znak Skorpiona

Powierzchnia Ziemi poddana jest ciągłemu działaniu procesów geologicznych kształtujących jej obraz. Źródłem tych procesów jest energia:
– zewnętrzna – pochodząca od Słońca;
– wewnętrzna – pochodząca z wnętrza Ziemi (jądra).

Procesy wewnętrzne i zewnętrzne nieprzerwanie, z różnym natężeniem i siłą, działają na powierzchnię Ziemi. Ich skutki widoczne są na ogół po dziesiątkach, setkach czy nawet tysiącach lat, choć niektóre z nich (np. trzęsienia ziemi) trwają zaledwie kilka sekund i natychmiast powodują olbrzymie zmiany w obrazie powierzchni Ziemi.

Skutkiem działania procesów zewnętrznych jest stałe obniżanie i wyrównywanie powierzchni Ziemi. Gdyby o rzeźbie naszej planety decydowały tylko te procesy, to z czasem powierzchnia zostałaby całkowicie wyrównana. Taka sytuacja jest jednak niemożliwa, gdyż przeciwdziałają im procesy  wewnętrzne, które urozmaicają powierzchnię.
Układ wzajemnych oddziaływań jest dynamiczny – zmienia się zarówno w czasie, jak i w przestrzeni. Obszary obecnie wyrównywane przez procesy zewnętrzne w przyszłości mogą ulec np. wypiętrzaniu pod wpływem procesów wewnętrznych. I odwrotnie – dzisiejsze tereny pofałdowane za miliony lat mogą zostać wyrównane.

5  pazdziernika  bylismy swiadkami INGRESU Saturna do znaku Skorpiona, ktory co ciekawe   znajdował sie wowczas  w koniunkcji z Merkurym w pierwszym  stopniu  Skorpiona!

Moze mały przeglad wiadomosci z tego dnia?

Po okresie dużego optymizmu i wzrostów na światowych rynkach obecnie powracają obawy związane z sytuację finansów publicznych państw strefy euro. Nie powinno to jednak spowodować ucieczki inwestorów od bardziej ryzykownych aktywów – uważają zarządzający Millennium TFI.


W związku z opracowywanymi zmianami w funkcjonowaniu Straży Granicznej nie są planowane zwolnienia funkcjonariuszy – zapewnia MSW. Pogranicznikom z likwidowanych lub przenoszonych placówek oferowana będzie praca w innych oddziałach lub formacjach podległych resortowi.


Francja, Niemcy i Austria, które najbardziej nalegały na wprowadzenie w UE podatku od transakcji finansowych, mają kłopoty z zebraniem 9 państw, co jest konieczne do rozpoczęcia wzmocnionej współpracy w tej sprawie – dowiedziała się PAP z trzech różnych źródeł.

-Szef banku inwestycyjnego Morgan Stanley (MS) James Gorman powiedział na łamach piątkowego wydania dziennika „Financial Times”, że na Wall Street jest zbyt dużo bankowców i są oni zbyt wysoko opłacani w świetle wyzwań stojących przed bankowością.

-Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka zaapelował w piątek do Unii Europejskiej o rezygnację z „bezsensownych” nacisków na Białoruś oraz o podjęcie kroków w celu przywrócenia wzajemnego zaufania – podała państwowa agencja BiełTA.


Utrzymywane przez firmy paliwowe zapasy obowiązkowe ropy naftowej lub paliw, z wyłączeniem LPG, spadną początkowo o 10 proc., a do końca 2017 roku o 30 proc. – wynika z projektu ustawy opublikowanego przez Rządowe Centrum Legislacji.

Prezydent USA Barack Obama przystąpił do kontrofensywy nazajutrz po debacie telewizyjnej w Denver w stanie Colorado środę, w której w powszechnej ocenie uległ republikańskiemu kandydatowi do Białego Domu, Mittowi Romneyowi. (PAP)

Mieszkańcy budynku ewakuowanego z powodu osunięcia ziemi na budowie II linii metra prawdopodobnie nie wrócą na noc do domów – poinformował w piątek wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz.

Fakt iz w czasie ingresu  Saturn polaczył  sie z Merkurym powinien  byc wziety pod lupe,aczkolwiek nalezy rozpatrywa  te koniunkcje   dwojako.

Jesli  Saturn  w astrologii  mundalnej symbolizuje struktry wladzy  a Merkury- obieg informacyjny-media, mozna  przypuszczac iz te drugie „poczuły ciezar odpowiedzialnosci”  i  winny zajmowac  sie analizowanie powaznych zjawisk  ,w tak trudnym okresie kiedy to „kryzys” nie jest juz tylko  abstrakcyjnym słowem-kluczem-straszakiem lecz  czyms realnym i namacalnym…

Jednakze   warto zastanowic sie,  czy aby  media nie  otrzymały pewnych  „wytycznych” od rzadzacych,wszak nie od  dzis wiadomo, jak wielki maja one  wpływ na krzywa  tzw”nastrojow społecznych”…Rzadzacym zalezec  bedzie- zapewne  na  powstrzymaniu”katastroficznych prognoz”  a nacisk na”rozsadna i przemyslana   ,ODPOWIEDZIALNA”( slowo-klucz w przypadku Saturna)  polityke informacyjna  ,moze byc dyktowany tzw”racja stanu”.

Konsternacja? Coz…zarty sie  skonczyły,  wkraczamy w czas  „wielkiej gry” w ktorej  karty rozdaja  najsilniej umocowani lecz  zarazem   „szare  eminencje”,  a  przegranych  czeka  wtracenie  do  Tartaru..na wieki!

Przedstawicielami  „zasady saturnicznej”  sa: prawodawcy  i stroze  porzadku,starcy (mentorzy),sedziowie,budowiczowie i „szare  eminencje”

Przedstawicielami ” zasady plutonicznej „natomiast: szamani, magowie,uzdrowiciele,  i znow”szare eminencje”!

Termin „szarej eminencji” używany jest do określenia sytuacji, kiedy faktyczna władza znajduje się w rękach nie tego, który jest do tego powołany tylko kogoś innego będącego blisko tronu (tzw.  władza zza tronu)

Pikanterii  dodaje fakt  iż Pluton jest w Koziorożcu co stanowi w astrologii zjawisko zwane „recepcja”-podbija  i wzmacnia wymowę i ciężar tematyki która niesie ze   sobą  Saturn  w Skorpionie.

Wpływu  Plutona i Saturna   symbolizują długotrwale  przeobrażenia  stałych struktur -prowadzące  do głębokiej odnowy.

A także  gotowość  cierpliwego przejścia  przez kryzys  oraz  transformujące, bolesne  zazwyczaj doświadczenia….

Wiąże się  to zazwyczaj  z „kryzysem autorytetów”,potrzeba wypracowania nowych priorytetów, a takze elastycznością i przenikliwością w myśleniu…

Pierwsza zasada   władzy  -jest  zasada „trwałości”-niezależnie  od politycznej  propagandy,  rządzącym zależy  gł na tym  by  władzę utrzymać.

Deklaracje  o misji , mandacie   społecznym   a zwłaszcza  o  potrzebie reform… bywają  li  tylko  ”  paliwem” w walce wyborczej…

Reformator, ląduje  zazwyczaj na  „śmietniku  historii” znienawidzony niczym prof.Leszek Balcerowicz  , który wedle   wiekszosci   doprowadził  przeciętnego   Polaka swego czasu  do ruiny….

Czas który nadchodzi   to  moment w  dziejach  świata  wyjątkowy-gdyż nie da się  juz  dłużej  zwlekać z  gruntownymi zmianami …i władza  już to  sobie uświadomiła!

Wszystko co wydawało sie być rezerwuarem  stabilizacji  i w pełni kontrolowane-okazało się  zmurszałe i rozklekotane..!

Saturn  jest piewca zapobiegliwości i oszczędności…jednak rządzący   musza   zmierzyć  się z  „pustymi  sejfami” i malejącymi rezerwami surowców naturalnych…

Koniec świata  wieszczony od dawna,min   na kanwie  kalendarza ,  Majów -może  stac   sie   końcem beztroskiego   ,  krotkowzrocznego   zerowania na   łupach   związanych  z  usadowieniem się „ponad maluczkimi”…

W obecnych warunkach zniknie  powoli  podział na „my-oni”…

Gdzie  „my-włada”-zerujemy na „ciemnym ludzie” i gdzie bezpieczeństwo gwarantują nam   podejrzane  sieci koneksji”

A „oni”-społęczenstwo  – zatroskane  problemami,  badz upojone konsumpyjna goraczka, ogłupione  medialna papka , pogrąży się   w marazmie .

Na to nie pozwoli Uran  w znaku  wojowniczego Barana..

Zarówno  MY jak i Oni -musimy wziąć pełna odpowiedzialność za losy  naszej Cywilizacji, gdyż jej przyszłość jest  zagrożona!

Dążenie  z  jednej strony do bezpieczeństwa i  opór przed zmianami (  u rządzących) a z  drugiej strony    postawa  roszczeniowa tak powszechna zwłaszcza w Polsce  w pokoleniu ,  które pamięta komunizm  , a takze niechęć  do  podejmowania DIALOGU , szablonowość w mysleniu   (w społeczeństwie)  wieszczyc mogą impas i kryzys o niewyobrażalnych skutkach zwłaszcza emocjonalnych  …

Pamiętajmy  ze  Skorpion  to „zamrożona woda”-uparte obstawanie przy  „swoim”, gloryfikowanie zaszłych  ran  i poczucia krzywdy…

Najgorsze co mogłoby  sie wydarzyć to  taka  „zimna wojna”-nastawiona na „psychiczne  wykończenie”  przeciwnika…

Teoretycznie  władza powinna być  elita społeczeństwa-od niej powinien płynąc przykład..jak  rezygnując  z egoizmu, działać na  rzecz „dobra wspólnego”….

Pewne  ruchy  na  rzecz poprawy wizerunku odbywały się-   pozorne  ostentacyjne  przechodzenie na  tryb”oszczędnościowy”-kompletnie chybiony bo nieautentyczny..czego najlepszym przykładem   jest stan polskiej  floty powietrznej…

Saturn  w Skorpionie -moze sprawić iz wiele będzie działo sie „za  kulisami”-choć  zazwyczaj politykę uprawia sie  w kuluarach..

Teraz  za kulisami, z dala od kamer mogą odbywać się  wstrząsające w swej  wymowie  zdarzenia, rozmowy,  narady , ustalenia…

Wchodzimy w strefę  permanentnego działania   „sztabu kryzysowego”, czy  zatem politycy   zmuszeni będą  korzystać  w panice z „szamanów” i terapeutów..? Sadze, ze możemy spodziewać   się  samobójstw osób z tzw wyżyn   które z tym napięciem sobie nie poradzą…

„Pluton odpowiada za wszelkie procesy, które długo dojrzewają pod powierzchnią, by we właściwym czasie eksplodować z siłą wulkanu. Jego moc jest tyle niszczycielska co twórcza, niszczy  stare formy, powołuje  do zycia  nowe. Procesu tego częstokroć nie widać aż do finału. Pluton symbolizuje raka i energię atomową, korporacje, a przede wszystkim masy ludzkie – walec historii. Co ciekawe, budowa ładunku nuklearnego opartego na Plutonie odpowiada symbolicznemu opisowi astrologicznemu tej planety. Wokół plutonowego rdzenia umieszczone są ładunki konwencjonalne. Mamy zatem ukrytą energię czekającą na sygnał.” cytat  pochodzi z http://lemansa.wordpress.com/

Pluton przynosi fundamentalne przeobrażenia w zakresie porządku społecznego,  hierarchii i   praw obywatelskich.

Co czeka nas  przy  jego pobycie  w Koziorozcu,  ktory symbolizuje  wszystko to, co  uwazamy za TRWALE  I  SOLIDNE?

Dla obywatela powinno byc państwo i władza. Solidne są tez  IMPERIA.

Spojrzmy co działo  sie  przy kolejnym   obrocie  Plutona, czyli  248  lat wstecz:

-762 – 1777/8
W 1762 na tronie rosyjskim zasiada caryca Katarzyna II. Jej panowanie rozpoczyna widoczną już ekspansję Rosji. Kończy sie wojna siedmioletnia, określona przez W. Churchilla jako pierwsza wojna światowa ze względu na walki toczone nie tylko w Europie, ale także w koloniach. W jej wyniku potęga Francji ulega zachwianiu. Nastaje era Wielkiej Brytanii.
Jan Jakub Rousseau wydaje “umowę społeczną” – dzieło będące jedną z podwalin współczesnej demokracji.

W Polsce  powstaje „konfederacja  barska”(1768-1772)

Zbrojny  związek  szlachty  polskiej utworzony w Barze  , na Podolu  z zaprzysiężeniem aktu założycielskiego   w obronie wiary katolickiej i niepodległości Rzeczypospolitej   skierowany przeciwko: kurateli Imperium Rosyjskiego   królowi Stanisławowi Augustowi  Poniatowskiemu  popierającym go  wojskom  rosyjskim  . Celem konfederacji było zniesienie ustaw narzuconych przez Rosję, a zwłaszcza dających równouprawnienie innowiercom.

Przez niektórych historyków  uważana jest za pierwsze polskie powstanie narodowe..

Konfederaci barscy byli bohaterami licznych utworow literackich,  przedstawiani jako rycerze Maryi, męczennicy za Wiarę, Wolność i Ojczyznę.*

Skutki geopolityczne?

Propaganda państw ościennych starała się wykorzystać konfederację jako jeden z pretekstów do I ROZBIORU w 1722r  Decyzja o rozbiorze Polski zapadła w Petersburgu już połowie 1771 roku, jednak ambasador rosyjski Kaspar von Saldern   miał polecone trzymanie Polaków w nieświadomości.

{*Czy nie podobnie zachowują  sie wyznawcy  „teorii zamachu smoleńskiego” środowisko  Pis  i radia  Maryja, sugerując  od  dłuższego  czasu iz Polski rzad działa na zlecenie Rosjan, żyjemy w zniewolonym kraju  itd  itd?}-oczywiście to  wszystko przypomina ‚karykature’  narodowo-wyzwoleńcza!

Cofnijmy sie o kolejne  248 lat  , 1516 – 1532:

Imperium osmańskie rozszerza się o Bliski Wschód i jest u szczytu potęgi. Na tronie hiszpańskim zasiadają Habsburgowie. Nastaje czas potęgi w Europie i w koloniach. Przy okazji niszczą imperium Majów. Machiavelli tworzy “Księcia” dzieło plutoniczno-koziorożcowe ze wszech miar. Thomas More “Utopię”, jej czasy dopiero nadejdą. Marcin Luter przybija swoje tezy. Reformacja nieźle miesza w Niemczech, lecz na horyzoncie widzimy nowego lidera – Prusy.

I  dalej: 1270 – 1286
Ostatnia wyprawa krzyżowa. Święte Cesarstwo Rzymskie chyli się ku upadkowi, nastaje okres Wielkiego Bezkrólewia. Tomasz z Akwinu wydaje “Summa theologica” w którym to dziele oprócz kwestii religijnych rozwija istotne doktryny państwowe.

Co wynika  z tego podglądania przeszłości?

Ano  ze  Pluton w Koziorozcu   wpływa  na transformacje imperiów, które albo tracą  na  znaczeniu  albo rosną  w potęgę…

Nowe doktryny, konieczność  solidnej podbudowy ideologicznej  by przekonać lud  do  pracy organicznej na rzecz  ponoszenia kosztów  tejże  transformacji..

Mieszkańców planety Ziemia czeka tytaniczny  wysiłek ,w oku cyklonu zmian, nie ma od nich ucieczki,jak widzimy na  rysunku  zamieszczonym  powyzej    procesy  zewnętrzne  i  wewnętrzne  warunkują  powodzenie   w”przenoszeniu gór” .Jesli nie przyłączymy sie jako cywilizacja do tego procesu…niewykluczone  iz czeka nas   „zrównanie  z ziemia”…Chyba  nie  życzymy sobie ( słowo-klucz  przypisane Skorpionowi) takiego przebiegu  spraw???

Walec opatrzności  czeka  spokojnie w garazu historii…