12 dom – moj głos

Od pewnego czasu , odnoszę  wrażenie  iż  interpretacje tego , najbardziej tajemniczego domu horoskopu- tak radykalnie różnią  się  od siebie  gdyż …niejako przemawiają  przez interpretatorów – astrologów  – ludzi z krwi  i kości ,  energie jakie kryją się  w ich osobistych rewirach, pustelniach, enklawach…nieświadomości .

12 dom jest tak bardzo „nieziemski”, nieokreślony  , niezbadany ….iz wszystko co na ten temat powiemy czy napiszemy możne być jedynie namiastka, przeczuciem  „innego świata”..

Jak pisała  SP.Justyna Reiner (nazywana przez internautów  królowa  12 domu)

„Jeśli planety w domu 12 nie włączają sie w harmider dnia to  nie dlatego ze sa wyobcowane , tylko dlatego ze różowy poranek sprawił iż pootwierały gęby i oniemiały z zachwytu.One maja czas bo ich dzień   się  dopiero zaczął, nie muszą sie jeszcze spieszyć, mogą sobie w spokoju ducha podumac i pozachwycać  się ..Słonce w 12 domu nurza się w różowofioletowej  jutrzence, maluje na kolorowo chmury i próbuje  przebić  promieniami  poranne mgły.

Dlatego zadaniem dwunastodomowych planet jest nadawanie światu  barw poprzez Sztukę (przez duże S),

Rozpędzanie mgieł najtrudniejszych tajemnic, spojrzenie z dołu na ogrom oświetlonego nieboskłonu  z pokora, szacunkiem ale i zachwytem”

Przyznam,  ze do mnie bardziej przemawia taka interpretacja , tego odcinka kosmogramu, niźli  jak twierdzili astrologowie dawniej – iż  to  dom ukrytych wrogów , wiezienia, i samo-destrukcji.

Jak to możliwe   iz  tak skrajne opinie dotyczą  tego rejonu horoskopu?

Ewidentnie ten dwugłos , jest wynikiem ambiwalentnego stosunku do tematu:  samotności.

Fakt,  iż  większości osób samotność kojarzy się  z przegranym życiem, wiezieniem, cierpieniem,infamia, banicja, gettem – gdzie prędzej czy później  przyjdzie nam dokonać rozliczeń…, w dialogu z własnym sumieniem jest zastanawiający!

Jak silny musi być  ów  lęk, skoro nawet ezoterycy, osoby rozwijające  się  duchowo… malują mroczna wizje , tegoż rejonu , jakby przewidując iz w głębiach podświadomości  kryją  się tylko  demony,  osierocone , części  naszego „ja”…

Niezmiernie mało mówi  się  i pisze o pozytywach 12 domu, o skarbach jakie możemy  odkryć  wchodząc  i penetrując  osobisty strych( niektórzy  dorzucają  śmietnik )  podświadomości…!

Skoro drzemie tam pamięć karmiczna , o poprzednich rolach i staraniach – możemy  przypuszczać  iż  znajdziemy tam

sprawy które  sprawiały nam trudność …, którym  stawialiśmy  tamę   w strumieniu świadomości …, ale możne  działo  się  tak gdyż  brakowało nam wiary w siebie lub sprzyjających  warunków …by owe potencjały wydobyć .?

Ludzie 12 domowi są niezwykle skryci , niedowartościowani , osobni…

Nie znaczy to wcale  iż te cechy doprowadza ich do szaleństwa , chorób  psychicznych, czy skażą   a na nieprzystosowanie społeczne…Uważam  to za nadużycie , podobnie jak schematyczne myślenie  iż  Neptun patronuje narkomanom i włóczęgom !

Badanie horoskopów  znanych ludzi ,  artystów (zwłaszcza  kompozytorów  i poetów ) , myślicieli , mistyków …wskazuje iz nie możne  być  mowy o wybitnych osiągnięciach   twórczych  , owocach pracy popychających  ludzkość  ku ewolucji duchowej…bez silnej obsady w ich kosmogramach 12 domu!

Stephen Arroyo nazywa dom 12 „obszarem nauki na poziomie emocji i duszy”

Do tej nauki dochodzić  możne  poprzez stopniowy wzrost świadomości  , towarzyszący  samotności  i głębokiemu  cierpieniu  oraz oddanie wyższemu  ideałowi ”

Na najgłębszym  poziomie dom ten wskazuje na potrzebę  poszukiwania spokoju duszy…

Tylko tym opornym wobec wszelkich form autorefleksji , przyjdzie się  zmierzyć  z tzw”przymusowa izolacja”

w postaci wiezień , szpitali , czy dotkliwego  poczucia odrzucenia przez społeczeństwo .

Ludzie z silnym 12 domem w horoskopie indywidualnym  maja możliwość , szanse  bycia ŁĄCZNIKIEM z innym światem …., wyższym  wymiarem…

Ich odkrycia i przemyślenia   daja maluczkim nadzieje na wielowymiarowe spojrzenie na nasze jestestwo…(porażka , ból , starość  także  przynależy   do tego świata)

Konstelacje tego domu są , nieśmiało  pokazywane światu  zewnętrznemu  (przez dłuższy  czas doświadczane  nieświadomie )  pozwalają  odkryć   i wydobyć  się   podczas…odosobnienia.

Byc może idealizuje 12 dom, cóż…mam tam Wenus w znaku Lwa…oraz progresywne Słonce…:)

Reklamy

15 Komentarzy

  1. Posted by zetablack on Październik 15, 2010 at 23:42

    Witam!
    Dziekuje bardzo za ten artykul. Po tym jak sie wczesniej naczytalam o nieszczesciach, wiezieniach, izolacji, samotnosci, i jak slonce dodatkowo „pokaleczone malefikami” w 12 domu, pomyslalam sobie, ze pewnie mam predyspozycje do zmarnowania zycia, ze pewnie wyladuje gdzies w rynsztoku, albo prostytucji, a na koniec w domu dla opetanych.
    Choc wiem, ze sama sobie komplikuje zycie, cos w srodku nigdy nie pozwalalo mi wierzyc, ze z ciezkim 12 domem bedzie mi w zyciu zle. Skads beierze sie we mnie optymizm, i radosc zycia i fascynancja nim, i taka wewnetrzna zgoda na wzloty i upadki, wynikajaca ze swiadomosci, ze gdyby tych upadkow nie bylo nie moglabym sie tak cieszyc wzlotami:)
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

    • Bardzo dziękuję za komentarz …:)

      12 dom – symbolizuje spotkanie z samym soba…, na zasadzie zdejmowania kolejnych warstw…(niczym obieranie cebuli)
      Ale na dnie duszy odnaleźć możemy także skarby…

      Proszę zajrzeć w horoskopy : Leonarda Cohena, Meryl Streep, Czesława Miłosza, czy…Madonny !

      Wszyscy oni odnieśli w życiu ogromny sukces, zachowując wrażliwość …

      pozdr

      Odpowiedz

  2. witam serdecznie !!! Ogromnie dziekuje za tak trafne spostrzezenia !!!! Mam 6 planet w XII domu – na czele ze sloncem ; moje zycie jest swoista izolacja od swiata zewnetrznego ,poniewaz przebywam od prawie 20 lat na emigracji ,poza tym czas spedzam w domu ,a moim powolaniem ( niezgodnie z wyksztalceniem ) ” jest nadawanie światu barw poprzez Sztukę ” – jak pieknie okreslila p.Justyna Reiner . Ciesze sie ogromnie, ze istnieja ludzie ,ktorzy nie traktuja w swych interpretacjach XII domu jako formy obciazenia w zyciu ,a raczej przedstawiaja go jako ” szanse bycia ŁĄCZNIKIEM z innym światem …., wyższym wymiarem…Ich odkrycia i przemyślenia daja maluczkim nadzieje na wielowymiarowe spojrzenie na nasze jestestwo…” – tak pieknie Pani to ujela …dziekuje Pani bardzo !!!Pozdrawiam .GD.

    Odpowiedz

  3. Witam!

    A ja dziękuje za tak ciepły komentarz…;)

    Czy obcując ze sztuka…, a raczej kreując ja….( jak sadze w stanie zadumy, czy w odosobnieniu)

    Czuje się Pan( Pani) samotna?

    dziękuje i najserdeczniej pozdrawiam !!!

    Odpowiedz

  4. serdecznie witam !!! Absolutnie nie czuje sie samotna – wrecz przeciwnie ! Wlasnie dzieki tej swoistej izolacji , nieswiadomie poszukiwalam ; od dziecka obcowalam ze swiatem energii ( poprzez min.sny) ; karty towarzysza mi od 12 roku zycia ,potem poznalam numerologie ,zainteresowalam sie astrologia -az w koncu nasililo sie pragnienie realizacji artystycznych pasji ( malowania obrazow , pisania poezji ,projektowania i szycia wystrojow okien oraz wnetrz ) ,a wszystko to nastapilo wlasnie dzieki poznaniu siebie ( jak trafnie Pani okreslila : odkrywaniu kolejnych warstw cebuli…) – tak troche po omacku ,nieswiadomie ,bez fundamentalnej wiedzy ,ktora jednak zaczela pojawiac sie wraz z rozwojem wewnetrznym….i pomimo iz nie mam z ludzmi bezposredniego kontaktu,to jesli ktos potrzebuje wsparcia, staram sie pomagac jak najlepiej potrafie .Tak naprawde dopiero Pani strona uswiadomila mi bardzo wiele rzeczy ,ktorych dotychczas nie potrafilam nazwac ,a zdarzyly sie w moim zyciu, zaistnialy we mnie – albo raczej : zawsze byly ,a ja powoli odkrywalam i robie to caly czas…znam spora ilosc stron internetowych o podobnej tematyce ,ale nigdzie istota rzeczy nie jest ujeta tak specyficznie ,a zarazem w tak celny i trafny sposob ,jak robi to wlasnie Pani ;ogromnie ciesze sie ,ze odnalazlam te strone i moge nauczyc sie tak wiele ,przyswoic tyle cennych informacji ; kiedy czytam to,o czym i w jaki sposob Pani pisze ( przesudiowalam juz wszystkie kategorie i tak na marginesie musze sie przyznac,ze z niecierpliwoscia czekam na charakterystyke Wenus w Byku… ) ,to czuje sie tak ,jakby Pani slowa istnialy juz dawno we mnie ,a teraz dopiero zostaly nazwane…dziekuje bardzo !!!
    ….mam Slonce w Baranie,Ascendent w Bliznietach ,Jowisz ( w retro)w Skorpionie ,a Ksiezyc ,Wenus,Merkury ,Mars i Saturn = w Byku ( wszystkie te planety + Slonce w XII domu ) natomiast Uran ( w retro) w Wadze,Neptun( w retro)w Strzelcu,Pluton( w retro)w Pannie ;Lilith w Lwie ,a Wezel Pln. w Rybach ; IC w Raku…bylam tutaj bardzo dawno temu ,a ponownie chcialabym dopiero przyjsc wtedy,kiedy ludzie beda na wyzszym poziomie rozwoju ,beda odznaczali sie wysokim stopniem inteligencji i wypelniac Ich bedzie samo Dobro i Milosc ! Nie potrafie nawet opisac tego ,co mnie przepelnia ,jakby nie bylo slow i okreslen…dziekuje !Pozdrawiam Pania !GD

    Odpowiedz

    • Bardzo dziękuje za tak osobisty i ciekawy wywód … 🙂

      Ciesze się bardzo…ze potwierdza Pani to, co zawsze przeczuwałam…
      12 dom może być cudowna enklawa , gdzie obcując tylko (i az) ze sobą…. doświadczyć można iluminacji, bądź eksplozji różnorakich talentów…

      12 dom jest szokującym „przeskokiem” – ze strefy 11 domowego „oddania” się społeczeństwu, organizacjom, przyjaciołom…, ideałom…
      wpadamy w subtelny, oniryczny świat „ciszy absolutnej”…

      Na tym tle , przy jej nienachalnej pomocy możemy zbudować siebie na nowo…

      W domu 12 doświadczyć można uczuć, emocji, przemyśleń i doznań- których nie można przełożyć na język mowy ludzkiej…
      Są wzniosłe , mistyczne, czasem ogromnie bolesne…

      Dlatego ideałem byłoby usiąść na dachu świata i rozpuścić się w przestrzeni…
      albo…zrodzić z tego akt twórczy…

      Choćby był najwznioślejszy , genialny …będzie i tak jedynie impresja , nieudolna, bo niemożliwa do uchwycenia -namiastka TAJEMNICY!

      Pozdr najcieplej

      ps.Skąd wiedza o Pani poprzednim pobycie „tutaj”? 🙂

      Odpowiedz

  5. Z prawdziwa przyjemnoscia czytam Pani slowa ,poniewaz sposob w jaki przekazuje Pani swe mysli jest niezwykle subtelny, swiadczacy o wielkiej wrazliwosci ( jak na Raka przystalo ) ,a jednoczesnie pelen konkretnego przeslania !!! Niestety ,nie potrafie w sposob racjonalny odpowiedziec na Pani pytanie ,bowiem moja wiedze w tej materii odkrywalam przez wiele lat ,a jak slusznie Pani wyzej zauwazyla , sa ” przemyslenia i doznania ,których nie można przełożyć na język mowy ludzkiej…” .Wiem ,ze w tym wcieleniu zyje na poziomie Czakry Serca( staram sie zglebic co tak naprawde to oznacza ) ; wiem tez,ze jest nas wiecej i ,ze w poprzednim zyciu bylam mnichem buddyjskim .W nawiazaniu do Pani pytania – przeczytalam wczoraj jeden z rozdzialow pt”Astrologia karmiczna -podstawy” – i znalazlam tam niejako potwierdzenie mojej wiedzy w tym zakresie .Moje pierwsze wspomnienie z obecnego wcielenia siega okresu3-4 miesiaca : kiedy owtorzylam oczy ,uswiadomilam sobie ,ze jestem w pozycji lezacej ,nade mna rozposciera sie material przez ktory przeswiecaja promienie sloneczne ,a on ma chronic mnie przed nimi ; zdalam sobie sprawe ,ze znajduje sie w ciele niemowlaka ; kiedy unioslam sie ponad rozpostarty nade mna material ,zdalam sobie sprawe gdzie jestem i nazwalam wszystko ( to byl rodzaj uswiadomienia ,ktore nastapilo w momencie wyjscia z ciala) – pomyslalam : a wiec jestem na plazy ,przede mna widac morze ,w oddali plynie statek ( mial zagle ) ,a na brzegu stoi kobieta w czarnym stroju z mezczyzna .- i trzymaja sie za rece : to sa moi Rodzice ; po uswiadomieniu sobie tego ,pomyslalam : teraz moge spokojnie dalej zasnac ,jestem dzieckiem …Mysle ,ze wiecej ludzi ma podobne przezycia ,ale nie mowia o tym ,bo obawiaja sie reakcji otoczenia – i slusznie zreszta ; a moje marzenie o kolejnej inkarnacji – w swiecie harmonii i milosci – wiaze sie z odczuciami odnoszacymi sie do informacji o obecnym wcieleniu ,w ktorym zyje na poziomie Czakry Serca : panuje tam bloga cisza przepelniona niezwyklym spokojem ,dobrem i miloscia …wszyscy tam sa rowni ,ale kazdy jest inny ,stanowi jakby odrebna czesc calosci ,z ktora jestesmy zwiazani,polaczeni….nie umiem tego nazwac innymi slowami ,tak odczulam…pewnie niezbyt to logiczne wytlumaczenie na postawione przez Pania pytanie .Cieplutko pozdrawiam ;

    Odpowiedz

  6. Bardzo dziekuje..

    Ja takze w dziecinstwie, doswiadczyłam niezwyklych doznan (samoistne wyjscie z ciała), jak sie okazało po 30 latach były to reminiscencje karmiczne…

    Od dziecka wiedziałam i mowilam , ze człowiek moze sie unosic….Byłam pewna istnienia duszy…

    Teskiniłam do zycia zakonnego…

    Rodzice i siostry dosc szybko uswiadomiły mi ze kobieta nie moze byc ksiedzem…

    Bardzo sie zdziwiłam ! 🙂

    Pozdr

    ps.Czy kraj jaki Pani wybrała jest Pani „szczegolnie bliski” ?

    Odpowiedz

  7. serdecznie witam !!! Kraj ,ktory wybralam ,nie jest mi absolutnie bliski – stad pewnie swiadomosc 12-sto domowego wrazenia wygnania ,izolacji ,odosobnienia – bowiem tesknota za Polska stanowi doznanie graniczace z pewnego rodzaju bolem i mimo uplywu lat ,z ta sama sila daje o sobie znac ; nota bene : to swoiste „wygnanie” stalo sie jednoczesnie zrodlem poznania siebie ,dotarcia do dna samej duszy ,zmierzenia sie ze swoja samotnoscia – i wiem ,ze wlasnie to bylo dla mnie najwiekszym wyzwaniem oraz pomostem pomiedzy obydwoma swiatami( w sensie fizycznym i metafizycznym) ; poczucie wyobcowania ,tak rozna mentalnosc i kultura – spowodowaly ,ze zaczelam poszukiwac…przede wszystkim stworzylam sobie bezpieczny azyl ,jaka stanowi dom ; potem nastapilo oswojenie z samotnoscia ( mam najblizsza ,kochajaca rodzine ,ale wiekszosc czasu spedzam sama ; nigdy nie pasjonowalo mnie wspinanie sie po szczeblach kariery ; uwazam ,ze najpelniej mozemy realizowac tylko siebie – i takiego rodzaju spelnienia zawsze poszukiwalam ); potem byl etap akceptacji sytuacji i warunkow ,w jakich sie znalazlam ,a z czasem odkrywanie kolejnych pokladow informacji o sobie ; tak wiec – przebywam niejako odseparowana od ojczyzny( metafora do „uwiezienia ” ) z nadzieja ,ze kiedys do niej powroce i osiade na stale ,a poki co – czas wypelnia mi sztuka, tworzenie ,swiat poznania duchowego – ktore jednak nie bylyby mozliwe bez uziemienia czyli codziennych ,zwyklych prac , skladajacych sie na tzw.szara rzeczywistosc : sprzatania ,prania ,prasowania itd itp ,ogolnie – prowadzenie gospodarstwa domowego ,opiekowanie sie bliskimi -oprocz faktu ,ze bardzo lubie wszystkie ,wymienione czynnosci,to stanowia one dla mnie ukorzenienie – w najlepszym tego slowa znaczeniu ,bowiem powoduja ,ze zbytnio nie wznosze sie ku niebu ; bywa ,ze jakis czas pozostaje w stanie zawieszenia lecz staram sie kontrolowac to i panowac nad sytuacja ; nieznacznie zatoczylam kolo w odpowiedzi na Pani pytanie ,ale chcialam w ten sposob naswietlic mniej wiecej sytuacje .Reasumujac : kraj ktory wybralam nie jest mi bliski -wrecz przeciwnie ; ale dzieki przymusowi emigracji,jaki wytworzyla sytuacja rodzinna – przebywanie w nim spowodowalo osiagniecie wewnetrznej wolnosci ,bez ktorej bylby calkowicie niemozliwy rozwoj wewnetrzny ; ludzie obawiaja sie samotnosci ,a tylko dzieki niej ,w ciszy – moga uslyszec siebie ,uporzadkowac mysli ,osiagnac wewnetrzna harmonie i nauczyc sie wiele o sobie . Bardzo serdecznie pozdrawiam !!! GD Tak na marginesie : rowniez wybieralam sie do zakonu ( w wieku 17 lat) – ale z zamiarem zostania siostra zakonna ; jednak Pani pomysl bycia ksiedzem – z perspektywy czasu – wydaje mi sie o wiele ciekawszy !!! sciskam !!!

    Odpowiedz

  8. Posted by żywiołwody on Marzec 12, 2011 at 20:00

    Witam serdecznie:)
    Przyznam, że czytam ten tekst juz kolejny raz w przeciągu kilku ostatnich miesięcy i nadal nie mogę się w pełni, dogłębnie nim nasycić. Pani niezwykle subtelne słowa, pełne magicznej energii a jednocześnie tak pełne, prawdziwe po prostu przenikają przez cały mój umysł, docierają do najdalszych zakątków duszy, strzepują kurz z nieznanych zakamarków mojego wnętrza i rozświetlają mi spojrzenie na mnie samą w najbardziej przeszywający sposób, z jakim miałam do tej pory do czynienia. Nie jestem w stanie wyraźić mojej radości, harmonii jaka łączy mnie z tymi słowami. Działają na mnie jak zaklęcie, po prostu dogłębnie przenikam za ich pośrednictwem do mojego wnętrza tak skrzętnie ukrywanego przed światem zewnętrznym.
    Bardzo dziękuję za ten tekst! Bardzo wiele dla mnie znaczy! 🙂 Marzę o spotkaniu kiedyś na mojej drodze kogoś o takiej wrażliwości i magii jaką Pani posiada:)

    Mam Słońce, Merkurego i Marsa w XXI domu. Odkąd pamiętam, uwielbiałam przebywać sama, choć dopiero od niedawna rozumiem, że stan samotności jest dobry, potrzebny, nieprawdopodobnie wartosciowy i twórczy. Wcześniej, skażona społecznymi schematami wmówionymi przez rodziców i otoczenie, czułam się źle z moja samotnością, jakbym robiła cos złego. Wydawało mi się, że izolacja to marnowanie życia, czułam się nieszczęsliwa, popadałam w stany depresyjne, miałam problemy żywieniowe, masę kompleksów i bardzo niską smaoocenę, myśli samobójcze, chorowałam, cierpiałam na bezsenność.Po prostu czułam sie jak nikt, robak, odmieniec.
    Dopiero gdy przeszłam burzliwy okres dorastania, zagłebiłam się w samą siebie, zrozumiałam, że samotnosć to mój sposób na życie, moja enklawa, w której doświadczam tak nieprawodopodobnych doznań, o których nawet nie umiem opowiedzieć, bo ich magiczność nie pozwala na ubranie ich w słowa.
    Horoskopy, religie, magia, tarot, numerologia, sfera duchowości i okultyzmu- te dziedziny pociągały mnie od bardzo wczesnych lat życia.
    Dopełniam swoje doznania mądrosciami innych, np Osho. Horoskop bardzo pomógł mi zrozumieć siebie.

    Wprawdzie czasem mam poczucie, że jestem swoim własnym wrogiem, zadreczając się, krzywdząc, ale teraz te stany są bardzo rzadkie i potrafię coraz lepiej nad nimi panować.

    Życie to dla mnie teraz wspaniałe doświadczenie, cieszą mnie kolory, niebo, kwiaty, ludzki uśmiech, potrafię iść ulicą i nagle wybuchnąć z radosci nad istnieniem, światem, muzyką, przyrodą. Bardzo silnie odczuwam różne bodźce i czasem mam wrazenie, że radość życia, to przeogromne szczescie bycia tu i teraz po prostu mnie rozerwie 🙂
    Doceniam tą ogromna dawkę cierpienia, jaką dostałam od losu już na początku życia. Pochodze z patologicznej, zimnej rodziny, od której uciekłam do innej cześci Polski mając 15 lat. Tułałam się, próbowałam pozbierać, odnaleźć. Było ciezko, ale teraz nareszcie czuję się w pełni pogodzona z losem, pogodzona z moim sposobem na życie, realizuję swoje marzenia i korzystam z silnej uczuciowości kazdego dnia. Piszę wiersze, śpiewam, gram na instrumentach, fotografuję. Słyszę masę ciepłych słów od otaczających mnie osób. Ludzie doceniają moją pracę twórczą, cenią za wrażliwość, pomoc, zrozumienie. Twierdzą, że jestem bardzo interesująca dzięki talentom, wiedzy i tajemniczości. Dzięki temu etapowi życia coraz bardziej zaczynam w siebie wierzyć i rozumieć, że te wszystkie przymioty chwalone przez otoczenie to zasługa moich skłonności samotniczych, które rozwijają mnie na wszelke sposoby.

    Mogłabym tak długo, bo jestem szczerze, bezgranicznie zafascynowana tym wnętrzem, które we mnie tkwi i dla mnie samej stanowi trudną zagadkę, którą z rozkoszą odkrywam po kawałeczku każdego dnia. Mam 21 lat więc jeszcze wiele przede mną (mam nadzieję).
    Ale starczy tego egocentryzmu 🙂
    Jeszcze raz bardzo bardzo dziękuję. Znając moje obsesyjne skłonności i przymus dogłębnego zrozumienia wszystkiego, co mnie interesuje, zapewne jeszcze nie raz przeczytam Pani tekst dla samego chociażby uczucia jednosci z tymi delikatnymi słowami wydobytymi z pięknych zakamarków Pani duszy:)

    Pozdrawiam i ściskam cieplutko-jestem pewna że ma Pani tak wspaniałe ciepło widoczne nawet w Pani słowach że aż ma sie ochotę Panią usciskać 🙂

    Odpowiedz

  9. Bardzo dziękuje , jestem wzruszona …warto było odważyć sie i zacząć pisac…Warto żyć, dla takich chwil..:)
    Chyle czoło przed głębia Pani przemyśleń, szczerością i samoswiadomoscia..!

    Zycze, by nurkowała Pani w sobie, bez końca…a do świata wychodziła tylko wtedy kiedy poczuje ochotę…:)
    Cisza to najpiękniejsza muzyka! Ściskam..mocno!!! 🙂

    Odpowiedz

  10. Posted by m.filipiak on Wrzesień 9, 2011 at 11:22

    Pani Moniko,nawiazujac do p.korespondencjii z p.GD,powiem,ze oczywiscie ze kobieta moze byc ksiedzem,bo kimze innym jest witch-wiedzma,jak nie ksiedzem,do tego w lepszym wydaniu,bo nie w sluzbie instytucji mamony i wladzy,a w sluzbie wiedzy,samoswiadomosci,samopoznania dla ktorego astrologia i tarot sa doskonalym poczatkiem,poczatkiem,bo to jednak tylko narzedzia,droge musimy przejsc sami,”tzn” wyswietlic swiadomie w chwili obecnej,czyli np. w medytacji,krok po kroku programy podswiadomosci(z dziecinstwa,czy z poprzednich zywotow,nie ma znaczenia,wszystkie negatywne),ktore oddzielaja nas od pelnej obecnosci tu i teraz,czyli ” przeszkadzaja”,powoduja cierpienie,zmuszaja do robienia na ogol glupich rzeczy,co pieknie widac dookola pod postacia chorego swiata-to sa chyba XII-domowe „robotki”-(skills) mam na mysli,bo co nazywamy samotnoscia?Istnieje tylko chwila obecna,jezeli jestesmy jej w pelni,uwaznie swiadomi- jestem obecny tu i teraz.To gdzie wtedy jest problem?Gdzie samotnosc?Droga swiadomosci jest jedna:z pradem do swiatla,albo pod prad w chaos,pomieszanie,lek,”samotnosc”i.t.d.
    Neptun w MC 14st Skorpiona,Slonce IC 14St Byka,Mars 17St Lwa,Saturn 22St Wodnika.Pluton wlasnie w tranzycie wXII domu,temat postu mi bliski.
    Tez wychodzilem z ciala jako dziecko,najgorsze byly powroty t.z.n.fizycznie b.bolesne,jak n.p.rodzic „budzil” mnie i powrot nastepowal zbyt szybko.Wszyscy spontanicznie wychodzimy z ciala podczas snu,inaczej bysmy tu nie wytrzymali dlugo.Dziekuje za inspirujaca lekture p.Moniko.m.f.

    Odpowiedz

  11. Posted by kosta on Czerwiec 26, 2012 at 00:25

    Dom XII to dom którego drzwi są w wiecznym ruchu, ruch ten wyzwalany jest przez nas samych lub czynniki zewnętrzne, nie ma sensu na siłę samemu wchodzić do tego domu, no, ale zależy też o co chodzi, jeśli chodzi o pracę to co innego , a jeśli chodzi o życie osobiste to także co innego. Dam rękę uciąć,że horoskopami i tarotem i sztuką zajmują się nie tylko ludzie „z” tego domu , dom XII to także kompleks z powodu swojego wyglądu, kształty rubensowskie a teraźniejsze wymogi tworzą wielką przestrzeń w horoskopie, a także w naszych umysłach. Akurat ja wywalczyłam sobie izolację, aczkolwiek dla wielu osób było to w tym czasie niemożliwe lub nie mieli predyspozycji, nie czyni mnie on jednak całkiem szczęśliwą, bo mam świadomość,że ten dom powinien istnieć tylko wtedy gdy sami go chcemy, to nie jest sposób na życie, na przetrwanie, zarobek -owszem , ale nie w normalnych warunkach, nie na stałe. Dom XII jest odzwierciedleniem naszego świata, lustrem tego co tworzy człowiek w ogóle, on nie powinien istnieć, człowiek powinien się cieszyć, być uczynnym ,zdrowym , a nie jest.
    Muzeum sztuki malarskiej może być tym domem, nie ma nic bardziej szokującego niż kilkadziesiąt, kilkaset obrazów przedstawiających nasze życie, większość – wszystko przesycone jest krzywdą,rozpaczą, poszukiwaniem szczęścia, walką o przetrwanie. W zasadzie może być także dom dla egoistów, przyznaję,że mnie mój dom XII nauczył wiele, chcąc nie chcąc, z jednej strony był mi potrzebny ( z wielu czynników), z drugiej strony walczyłam z nim ,a co najlepsze to to właśnie to,że owe drzwi są wiecznie ruchome . Myślę ,że jest wiele domów XII, ale nie można się nimi ekscytować, tylko należycie przyjrzeć, może okazać się, że wcale nie mamy siły na niego,możemy być zbyt tchórzliwi , mogliśmy czegoś nie dojrzeć wtedy będziemy doń ciągle wracać. On chroni, ale i potrafi krzywdzić, bo został stworzony ludzkimi rękoma, on zawsze będzie, ale będzie nam odbierany, nim rządzi czas i epoki jakie tworzymy. Żaden z domów taki nie jest, bo jest każdym domem i tworem wyobrażeń naszych bliskich o nas samych, chodzi o tych co urodzili się przed nami (nawet matka, ojciec, babcia, brat). W nim jest miejsce na dystans do siebie , a nie na własną realizację, od tego mogą być rabatki w ogródku , restauracje ,pokazy mody. Można by go nazwać domem bólu, nie wyobrażam sobie całkowitej izolacji, chyba,że człowiek nie wiedziałby o istnieniu drugiego człowieka ,któż jednak wie czy gdybyśmy na siebie nie wpadli czy nie ucieklibyśmy przed sobą. Dom XII jest edenem ,bo nie wszystko nam można ,ale jest też naszą wolną wolą….w rzeczywistości każdy spotyka w którymś momencie życia ten dom.

    Odpowiedz

    • Posted by daga on Marzec 13, 2016 at 23:27

      Ja również dziękuję Pani za piękny opis XII domu. Poczułam współbrzmienie tych słów z moją duszą „wiecznie utęsknioną”, odetchnęłam z ulgą, że oto z pustki wyłoniła się ponownie „nicość” … taka, która nie szuka na siłę usprawiedliwienia, że jest SOBĄ. Nie szuka czegokolwiek na zewnątrz, tylko jest w sobie…spójna, harmonijna i wyrazista. We własnych oczach można się przejrzeć i znaleźć ukojenie bez nadawania temu wartości. Dziękuję! Piszę to jako osoba z księżycem w rybach w XII domu. Zawsze myślałam, że jestem „przeksiężycowana”, ale teraz czuję, że analiza jaką Pani przedstawiła uwalnia od lęków i WYZWALA. Dziękuję jeszcze raz i podziwiam za dobór słów. Zapewne prowadziła Panią anielska siła…

      Odpowiedz

  12. Posted by Ewa28 on Maj 13, 2016 at 12:41

    W moim życiu XII dom to totalna samotność i cierpienie z tym związane, DSC w lwie i słońce właśnie w XII domu. (i brak jakichś konkretnych aspektów do tego słońca). Samotność to nie tylko brak partnera ale i brak bliskich, głębszych relacji. A księżyc w skorpione w VIII domu w cale mi nie pomaga. No i ten XII -sty dom to też takie bujanie w obłokach jako lekarstwo na otaczającą rzeczywistość…

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: